piątek, 8 lutego 2019

Nowy Porządek Świata - Arka Braterstwa - Pokój i Bezpieczeństwo.


Papież JP2 namaszczany przez okultystkę w Asyżu.
   
     Z pewnością każdy z nas w czasie swojego życia doświadczył za sprawą obecnie lansowanej ideologii pewnego rodzaju odmiany utopii, która polega na redukowaniu tzw. starego stanu rzeczy na rzecz budowania nowej globalnej rzeczywistości tj. świata bez rzekomych różnic, gdzie każdy obywatel tego świata w wyniku rządów postępowych sił będzie mógł poczuć się bratem czy siostrą każdego, gdzie jak mawia obecnie papież Franciszek wszyscy ludzie muszą wsiąść do jednej arki braterstwa bez względu na różnice: tożsamościowe, kulturowe, historyczne, religijne, ustrojowe, polityczne, rynkowe, po to, by zbudować świat bez wojen i różnic, biedy i niesprawiedliwości, który oczywiście ma zaowocować globalnym ładem, w odróżnieniu od tego z czym teraz mamy do czynienia. 
 
 Międzywyznaniowe spotkanie wszystkich religii świata łącznie z okultystami w Asyżu.

Wątek ten jest bardzo interesujący, gdyż wpisuje się on w odwieczne marzenia ludzkości o wspaniałym ludzkim świecie, gdzie nie będzie zła, umierania i chorób, poróżnienia i nienawiści, gdzie wszyscy ludzie, jako bracia bez względu na narodowość wyzbędą się optyki wolnościowej, optyki samostanowienia w zakresie wyboru na rzecz budowania Nowego Porządku Świata. 


Unijni mocodawcy.
Na przestrzeni wieków tego rodzaju utopia, mająca na celu w ramach jednego narzuconego za pomocą siły czy propagandy projektu „władza aż po krańce świata” pojawiała się w wielu cywilizacjach; w głowach filozofów, zdobywców, cesarzy, dyktatorów, polityków, przywódców religijnych, członków tajnych stowarzyszeń, pisarzy, artystów, prezesów banków czy korporacji oraz powołanych do życia w celu kontroli globalnej instytucji typu: Liga Narodów czy ONZ, Unia Europejska, Światowa Organizacja Handlu, FAO (Organizacja do Spraw Wyżywienia i Rolnictwa), IUCN (Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody i Jej Zasobów ), UNEP (Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych), WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), UNESCO (Organizacja do spraw Oświaty, Nauki i Kultury), UNICEF (Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom)… .


W narracji dla przeciętnego zjadacza, chleba, który nie ma czasu na rozmyślania na temat wolności wyboru, tego typu pieśń ma za cel powołanie do życia powszechnego pokoju, dla którego to, ludzie mają złożyć swoje życie jak na ołtarzu, by uznać koncepcje - pokoju za wszelka cenę za najważniejsza dla siebie i całego świata, nawet za cenę podbicia i zniewolenia i zniszczenia w myśl zasady „Ordo ab Chao” – Porządek z chaosu (wywołaj kryzys, obal wszystko i przystąp do budowy "Nowego Świata”. 



Zastanówmy się w tym miejscu jak odmiennie brzmią słowa Ministra Spraw Zagranicznych Józefa Becka, kierowane do Niemców w roku 1939, tuż przed wybuchem II Wojny Światowej - „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelka cenę. Jest jedna rzecz w życiu narodów i państw, która jest bezcenna: ta rzeczą jest honor" – Te słowa Józefa Becka wygłoszone 5 maja 1939 r. z trybuny sejmowej przeszły do historii, pozostają one do dziś symbolem polskiego patriotyzmu i racji stanu, choć sama postać Józefa Becka wywołuje już kontrowersje, to ten komunikat oddaje sedno zagadnienia, przy czym należy dokonać, tu całego spektrum rozszerzeń: nie ma pokoju z oprawcami, kłamcami, manipulatorami, złodziejami, mordercami, oszustami, dyktatorami, systemami, które niszczą wolność jednostki i całego narodu, rodzinę, wspólnotę narodową, rodzimą gospodarkę, wprowadzając w jej miejsce multikulturalizm, hordy najeźdźców w celu rozwarstwienia społeczeństwa (dziel i rządź) globalną kolektywizację z korporacjami nową odmianą kołchozów, które pozostają ponad prawem narodowym danego kraju, choć czerpią z ich potencjału, dóbr i energii. 



W tym artykule chciałbym, jednak wskazać na opozycję, jaką niesie ze sobą wartość tego typu ideologii z rzeczywistym życiem społecznym, w którym istnieje całe spektrum podziałów, które były i są czymś naturalnym, choć oczywiście prowadzą w wyniku wyboru drogi całe narody i nas z osobna, do rozwoju lub upadku. 




Musimy wiedzieć, że wszelka forma narzucenia ludziom, czy całym narodom porządku, kulturowego, który im nie odpowiada, prowadzi do konfliktu, wojny i poróżnienia. Nie można bowiem na siłę w odgórnym ludzkim dekrecie wypowiedzianym nawet przez największy ludzki autorytet zbudować wolnego świata. 

Globalizm (łac. globare — tworzyć kulę, gromadzić się; franc. mondiali-sme) wedle definicji, jest niczym innym jak odmianą dyktatury, która dąży do zniesienia barier państwowych ograniczających swobodny przepływ towarów, usług, osób, produkcji operacji finansowych w skali całego świata, a następnie do utworzenia jednego rządu światowego. - Terminy takie jak „globalizm” i „globalizacja” funkcjonują od lat 60. XX w.; w latach 90-tych., słowo „globalizm” rozpowszechniło się, a sam proces przybrał na sile, stanowiąc jeden z dominujących nurtów kreowania rzeczywistości w świecie. 


Zastanówmy się jak globalizm z utopijnymi hasłami „Pokoju i Bezpieczeństwa”, wypiera stary porządek rzeczy i jakie są tego konsekwencje.  


Aby przebudować ludzkość w jedne globalne stado, piewcy globalizmu posiłkują się hasłami typu: „Wolność, Równość, Braterstwo” , „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, „Cała władza w ręce rad”, „Solidarność społeczna”, „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”, czy obecnie „Zrównoważony rozwój” i "Międzyludzkie braterstwo". 

Pod tym ostatnim hasłem odbyła się pierwsza historyczna wizyta wywodzącego się z zakonu jezuitów (dążących do dominacji pod sztandarem katolicyzmu na całym świecie) papieża Franciszka na Półwyspie Arabskim, gdzie w przemówieniu do kilkuset uczestników spotkania papież wygłaszał ideologiczne koncepcje, redukujące poszczególne religie, łącznie z chrześcijaństwem do jednego zbioru globalnych religii, w którym to zbiorze przy pomocy budowania mostów, mają znaleźć się: wszyscy ludzie bez względu na to, czy wierzą w Boga chrześcijaństwa, islamu, buddyzmu, jakieś siły demoniczne, czy też są ateistami, marksistami czy nihilistami lub wyznawcami religii star-wars lub kościoła latającego potwora spaghetti. 


Nasuwa się tu pytanie czy katolicki papież, któremu od V w. n.e. przypisywany jest tytuł  otrzymany po cesarzach rzymskich (wcześniej z Babilonu) „Pontifex Maximus” – co czyta się najwyższy kapłan, a dosłownie: budowniczy mostów, nie reprezentuje czasem wydziału globalnego religioznawstwa i nie przewodzi  ONZ-towi religii, czy Franciszek skłania się do nauki apostolskiej i Jezusa Chrystusa na temat kwestii możliwości nazywania się dzieckiem bożym i jedynej drogi do zbawienia, jaką nie są uczynki czy obce religie, modły w meczecie czy przy ognisku, a dobrowolna ofiara Jezusa na krzyżu?


I tak w Biblii możemy przeczytać, iż dążenie ludzkości do ustanowienia światowego porządku, było już realizowane przez budowniczych wieży Babel, gdzie jak pamiętamy chęć podbicia ziemi w jednolitej ludzkiej koncepcji została przez Boga totalnie storpedowana. 

Wieża Babel P.Breugla i plakat unijny z Budowy gmachu UE w Brukseli.


Kolejno czytamy jak to rozmaite ziemskie imperia, występujące metaforycznie pod postacią zwierząt: Babilon (lew), Medo-Persia (niedźwiedź), Grecja Macedończyków (pantera) i Rzym (hybryda zwierze o żelaznych zębach, które kolejno przemieniło się w zwierze o 10 rogach), określało nic innego jak imperializm i ostatecznie chęć panowania nad całym światem. - Dominacja w aspekcie politycznym, kulturowym, duchowym (religijnym lub ideologicznym) systemowym i gospodarczym.


Plan ten Biblia ujmuje również za pomocą metafory budowli ogromnego posągu na glinianych nogach, czyli obrazu ludzkiej cywilizacji nawołującej ponownie do ustalenia tzw. pojednania w obrębie Wielkiego Babilonu (globalnego wymieszania kultur i narodów w jeden kontrolowany zbiór), co możemy nazwać po nowemu, jako „Globalna Wioska”, czy „Nowy Porządek Świata” (New World Order). 


Przy czym bardzo ważne jest to, że nad planem globalnego zjednoczenia świata, pod hasłem ustalenia pokoju i bezpieczeństwa czuwać będzie samozwańcza, o zasięgu globalnym organizacja polityczno-religijna określana mianem „Wielkiej Prostytutki”. 



Prostytucja oznacza tu aspekt zdrady Jezusa Chrystusa, jak wskazuje Biblia: jedynej możliwej dla człowieka bramy zbawienia, na rzecz nierządu z ludzkimi religiami i metodami uzyskania rzekomej przychylności boga na ludzkich zasadach wedle ustalonych tradycji i form ludzkich, przebłagań i uczynków. Globalny romans (skok w bok) duchowy z innymi religiami papież Franciszek nazywa jedyną szansą na uratowanie świata, podczas gdy Biblia w Apokalipsie św. Jana ostrzega ludzi przed zwiedzeniem i nakazuje wyjście z pod jurysdykcji i wpływu duchowego „Wielkiej Prostytutki” i „Wielkiego Babilonu”, ponieważ instytucje te są skazane ostatecznie na zagładę wraz z wszystkimi klakierami, którzy nadają im autorytet i władzę nad całym światem.    

Jezuita papież Franciszek wprowadza podobnie jak i inne globalistyczne agendy nic innego jak "Nowy Porządek Świata", tyle, że na zdrowy logiczny rozsadek, żadnemu człowiekowi, nigdy nie może się to udać i zawsze musi się to skończyć dyktaturą, bo w warunkach ziemskich ludzie zawsze będą posiadali całą listę cech wybrakowanych, idących ku czynieniu zła w celach osiągnięcia przewagi i władzy nad innymi, łącznie z tymi, którzy projektują ten system.


W świetle Biblii nastanie prawdziwego pokoju, jest możliwie jedynie i wyłącznie przy powtórnej interwencji Jezusa, który ostatecznie zakończy historię świata w dniu ostatecznym i odzieli ludzi wierzących i podążających wyłącznie za Nim, od tych, co żyją wedle własnego wolnego wyboru jakby byli w 100% samowystarczalni, samostwarzalni i tworzyli sobie raj na ziemi, w którym i tak trzeba będzie zmagać się ze złem i umierać, mimo utopijnych zaklęć i tysięcy teorii, w których często usuwa się na margines lub w niebyt istnienie Boga, przy niemożliwości przez tysiąclecia przez największe ludzkie mózgi stworzenia najprostszej formy życia. - Materialistyczny paradoks: świat powstał sam z niczego i z przypadku, a inteligentny człowiek nie potrafi stworzyć z niczego już nic!  



Watykan od niepamiętnych czasów lideruje w przewodnictwie agendy globalizmu, przy czym obecny papież Franciszek zdumiewa już samych katolików, podległych przecież głównie ślepemu zaufaniu urzędowi nauczycielskiemu kościoła. Wyznawcy katolicyzmu są zdumieni, jak bardzo zmienia się Watykan, oraz tym, jak przez szereg wypowiedzi, typu: „abyśmy stworzyli jedno arcydzieło, możliwe dla wszystkich: arcydzieło naszego życia", przywódca Watykanu scala cały glob, ku nowej odmianie globalnej religii, tj. wiary w uniwersalny system, z uniwersalnym bogiem niosącym pokój, którego człowiek sam sobie już wybierze wedle relatywizmu, ten bóg ci pomoże, jak towar w sklepie, tylko odpowiednio go użyj. 



Zauważmy, że przy takiej koncepcji, każdy, kto będzie chciał pozostać przy wolności wyboru pomiędzy prawdą, a kłamstwem, zostanie przez system uznany za jednostkę niosącą zagorzenie procesu pojednania, ponieważ dla globalistów bóstwem i wytrychem otwierającym zamek do władzy nad wszystkim jest slogan "Pokoju i Bezpieczeństwa", a nie chęć szukania w życiu prawdy o świecie, człowieku i prawdziwym Bogu.

W Biblii czytamy o tym jak Jezus określa pójście za Nim wedle biblijnej, a nie dogmatycznej katolickiej nauki, z automatu, jako czynnik, który spowoduje, że część ludzkiego świata nawróconych wierzących w zbawienie z łaski chrześcijan, z marsza uzna za wrogów i ich znienawidzi oraz, że wybór ten spowoduje nawet poróżnienie w obrębie rodziny, a co dopiero pomiędzy obcymi ludźmi czy innymi religiami, światopoglądami itd., gdzie liczy się np. forma narzucenia na siłę wiary pod groźbą śmierci i cała masa uczynków, którymi należy przekupić bóstwo licząc na względy. - Pięć filarów islamu, szlachetna ośmioraka ścieżka buddyzmu, sakramenty katolickie itd..



Nie jest więc tak jak głosi Franciszek na Półwyspie Arabskim w odstępczym apelu: "– My też dzisiaj, w imię Boga (pytanie jakiego?), aby zachować pokój, potrzebujemy wejść razem, jako jedna rodzina, do arki, która mogłaby popłynąć po wzburzonym morzu świata: arki braterstwa. Nie ma alternatywy: albo wspólnie zbudujemy przyszłość, albo nie będzie przyszłości. Zwłaszcza religie nie mogą zrezygnować z pilnego zadania budowania mostów między narodami i kulturami. Nadszedł czas, kiedy religie powinny aktywniej poświęcać się z odwagą i śmiałością, bez udawania, by dopomóc rodzinie ludzkiej w dojrzewaniu zdolności do pojednania, wizji nadziei i konkretnych dróg pokoju”.



Czytając takie wypowiedzi ma się wrażenie, że są to jakieś manifesty komunistyczne, odnoszące się do budowy socjalizmu na całym świecie, w ramach, którego rzekomo każdy znajdzie coś dla siebie i wybierze sobie na pana życia siebie samego (ateizm) lub jakiegoś boga, bo przecież papież nie wypowiada się o jakimś konkretnym bogu, aby czasem kogoś nie obrazić np. okultystów, ale świadomie i z premedytacją pomija Jezusa Chrystusa, jako jedyną w świetle nauki chrześcijańskiej drogę ratunku dla każdego bez wyjątku człowieka. Jasne jest,że jezuita Franciszek rzekomy apostoł chrześcijaństwa zwodzi ludzi z premedytacją, bo dobrze zna cytat z Dziejów Apostolskich: - "I nie ma w nikim innym (poza Jezusem) zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni." /Dzieje Apostolskie 4.12/



Pseudo-ewangelia według papieża Franciszka polega zatem na budowie "Nowego Wspaniałego Świata", bez jakichkolwiek różnic i granic. - Dziś optyka Watykanu podobnie jak i innych agend globalizmu skupia się tylko i wyłącznie na ludzkich rozwiązaniach tu na ziemi. – Apokaliptyczna wizja Jezusa przychodzącego na sąd z mieczem sprawiedliwości, Watykanowi jedynie przeszkadza w głoszeniu globalnych baśni, o tym, że bez względu na wszystko wszyscy, nawet ci co nie będą chcieli zostaną zbawieni. - Siłą rzeczy, czy się nam to podoba, czy też nie oglądamy narodziny jednej globalnej religii, a niebawem czeka nas kolejny symptom tego okresu konferencja w Warszawie (13-14 lutego) pod znamiennym tytułem: „Pokój i Bezpieczeństwo”!



W tej utopijnej wizji budowania światowego pokoju i bezpieczeństwa (arki globalnego bezpieczeństwa), przywódca kościoła katolickiego zataja przed ludźmi cytat z Biblii, w którym czytamy: „Gdy mówić będą: pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienna i nie umkną”! / 1 List do Tesaloniczan  5.3/. 



Dla ludzi pozostających na gruncie wiary w globalny ład rodzi się pytanie jak w erze technologii elektronicznych wyglądać będzie ten cudowny pokój i bezpieczeństwo, czy tak jak w ateistycznym raju, komunistycznych Chinach? Czy też jakaś grupa kontrolująca władzę w zakresie całego świata da ludziom coś bardziej wzniosłego, ustanawiając pokojowe rządy globalnego cesarza określanego w Biblii mianem antychrysta. 

Hasło Jezuity Bergoglio na dziś to: Jeden NWO-Lud, Jedna Władza, Jedna Niewola; Kontrola, bez Globalnych Różnic i Granic, czy aby nie o tym pisał m.in Orwell?

/Jan Wieczorek/
Foto z internetu

czwartek, 11 października 2018

KLER i co dalej?


             W okresie gorączki filmowej związanej z wejściem na ekrany filmu „Kler” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, mnożą się w przestrzeni medialnej recenzje na temat tego jak ten obraz odzwierciedla rzeczywistość, czy jest obrazoburczy i za mocny, czy też za słabo obnaża problematykę za sprawą zaproponowanego scenariusza.

Mimo tego, że film bije wszelkie rekordy popularności i każdy niemal chce go jak najszybciej zobaczyć mam wrażenie, iż obraz ten zostanie odebrany przez nasze społeczeństwo jedynie, jako ciekawostka na temat prowadzenia się księży i biskupów w kościele katolickim. 


Z punktu analizy kulturowej nasuwa się jednak zasadnicze pytanie, które prawdopodobnie jest kodem nadania tego filmu, jako dzieła autorskiego Wojciecha Smarzowskiego: - Polaku obejrzałeś Kler i co dalej?   

Kler, jako dzieło filmowe należy, bowiem do tego rodzaju kina, które nie służy, jako tania bezrefleksyjna prostacka rozrywka, lecz zmusza widza do myślenia, które kolejno powinno wygenerować w przyszłości pewne życiowe decyzje.

 Kadr z filmu Kler W. Smarzowskiego.
W rozmaitych recenzjach i analizach filmu, dziennikarze rozpisują się o grze aktorskiej poszczególnych bohaterów, wątkach, jakie mieli oni do zagrania, doszukują się jak w kryminale, kto był pedofilem czyniącym krzywdę swoim ofiarom, a kto może został tylko o to podejrzany… .

                                                                          Kadr z filmu Kler W. Smarzowskiego.
Z pewnością jest, to wdzięczny temat do prowadzenia takich dociekań, ale istota rzeczy zostaje w znacznej mierze przez większość odbiorców tego filmu ogólnie niezauważona lub zapisana gdzieś w mózgu jako ciekawostka. 

– Apel, do widza: obejrzałeś film z komunikatem, a teraz przemyśl i określ, co dalej, pozostanie w mojej opinii przez większość polskiego społeczeństwa zupełnie pominięty. 

Oczywiście można byłoby darować sobie refleksję, gdyby nie fakt, że Kler, jako obraz zadaje nam już od pierwszego cytatu pytania istotne w zakresie, czym jest w gruncie rzeczy katolicyzm, który jako model religijno-kulturowy określany jest przez większość Polaków za wykładnie i matrycę chrześcijaństwa, bo każdy Polak ma od dziecka wpajany paradygmat, co jest w Polsce uważane za kościół i kto może być określany i na jakich zasadach mianem biskupa i kapłana.  

 Fragment obrazu autorstwa Jan Wieczorek.
Wszystkie te istotne pytania, które film warunkuje swoimi treściami, niestety dla większości Polaków pozostają ukryte za zasłoną stygmatu kulturowego, dlatego też na pierwszy ogląd analizy odbiorca Kleru bierze, to co widzialne i tłumaczone w myśl zasady: tłumaczyć jak chłop (reżyser) krowie (widzowi), gdzie na rowie (czyli poprzez kulturę masową) w kinie, aby ukazać przynajmniej  najbardziej rzucające się w oczy grzechy kleru: materializm, wszeteczeństwo, zboczenie - pedofilie, zakłamanie, pijaństwo, miłość pieniądza, zatajane dochody i nie rozliczanie się z podatków, a więc żerowanie na państwie Polskim, czyli generalnie wszystko, to, co jest swojskie w tak naprawdę całym polskim społeczeństwie, nie tylko w samym kościele, czy wśród polityków.  

Niestety za sprawą matrycy kulturowej: Polska – Katolicka, widownia podchodząc do tego obrazu nie potrafi w większości dojrzeć rzeczywistości w jakiej się bezwolnie znalazła, zarówno na akceptacje ale i też na bunt i odrzucenie. Nie oszukujmy się przeciętny widz podchodząc do tego obrazu nie przeanalizuje, czy aby stygmat kulturowy, jakim jest katolicyzm, nie jest czasem oszustwem całego społeczeństwa wierzącego i niewierzącego na masową skalę, ponieważ aby przeprowadzić takie dochodzenie trzeba, bowiem dość dobrze znać przekaz Nowego Testamentu, który w zakresie określania, co jest, a co nie jest kościołem powinien być dla każdego matrycą i mieć bez wątpienia najwięcej do powiedzenia.

 Licheń na polskiej ziemi.
Zacznijmy, więc analizę filmu Kler od strony przyjrzenia się czy aby rzeczywiście film ten opowiada o chrześcijańskim kościele wyłącznie na podstawie Nowego Testamentu. w tej pracy pomocne nam będą  listy apostoła Pawła, które w wielu miejscach określają, co jest prawdziwym chrześcijaństwem, a co nim nie jest, wystarczy tylko się nad nimi pochylić i zestawić z czymkolwiek, co zostanie nam zaproponowane.

W Liście do Galacian (5.4) przykładowo czytamy, iż niektórzy Żydzi, którzy początkowo przeszli na chrześcijaństwo, a po jakimś czasie wrócili w wyniku zwodzenia do religii starotestamentowej, gdzie głosi się zbawienie z uczynków prawa i zakonu, przepadną i nie znajdą drogi do usprawiedliwienia. 


Zapoznajmy się z treścią cytatu – „Jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda. I raz jeszcze oświadczam każdemu człowiekowi, który poddaje się obrzezaniu: że jest on zobowiązany zachować wszystkie przepisy Prawa. Zerwaliście więzy z Chrystusem; wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie, wypadliście z łaski.”

Zbawienie za  datki i odpusty...
Widzimy więc, że w świetle nauki chrześcijańskiej wszystko, co głosi inną ewangelię niż ta, która wynika z darmowego zbawienia ludzi z łaski przez Jezusa Chrystusa, nie może być nazywane prawdziwym kościołem i określane mianem chrześcijaństwa.

Potwierdza, to kolejny cytat: – „Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba (np objawienie maryjne) głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście - niech będzie przeklęty!” (List Pawła do Galacian 1. 6-10).

 Kler kadr z filmu i autor obrazu reżyser Wojciech Smarzowski.

Credo prawdziwego chrześcijaństwa jest proste i brzmi: człowiek sam zbawić się nie może i żadne sakramenty, datki czy pielgrzymki też tego nie są w stanie wygenerować, co więcej każdy, kto taką naukę głosi, praktykuje, pochwala i sercem skłania się do niej, jest przez Boga przeklęty, ponieważ odrzuca doskonałą ofiarę jego Syna złożoną za ludzkość na krzyżu, dokładając doń nic nieznaczące w oczach Boga samo-zbawcze praktyki i dogmaty!

W świetle nauki chrześcijańskiej (biblijnej), a więc nie mojej prywatnej katolicyzm jest przeklęty, gdyż nie głosi ludziom jedynie czystej prawdy o zbawieniu z łaski za darmo na podstawie wiary w Jezusa. – Mamy więc fałszywy niby kościół z fałszywą metodą zbawczą, potwierdzoną niekiedy przez rozmaite świątki i widzenia, które mają stanowić o prawdzie i autorytecie tej pseudoewangelii i to się zgadza całkowicie z cytatem otwierającym film KLER o fałszywych kapłanach fałszywej religii.

Drugi aspekt analizy ukazuje rolę pracowników katolickiego kościoła, którzy nazywają się wspomagająco za Biblią np. biskupami?


Kadr z filmu Kler W. Smarzowskiego.

W filmie Kler pytania niewygodne dla hierarchów, ale i większości polskiego społeczeństwa zadają dzieci na lekcji katolickiej religii w niby świeckiej szkole. Pytanie dotyczy istoty rzeczy, czy biskup katolicki jest biskupem prawdziwym czy fałszywym, znaczy się jak sugeruje cytat na początku filmu czy nie jest, aby: „wilkiem w owczej skórze”, skoro ze względu na pakt i przynależność korporacyjną do instytucji nie zaleca się do wytycznych Pisma Świętego, że ma posiadać żonę i być przykładnym mężem oraz ojcem, którego na podstawie jego życia i prowadzenia się jego całej rodziny poszczególny człowiek może dobrze zweryfikować, czy nie jest aby oszustem, gwałtownikiem lub innego rodzaju łajdakiem., który z wiary ludzkiej w Boga próbuje sobie uczynić wakat aby żyć w dostatku.
Fragment obrazu autorstwa Jan Wieczorek.
Kłania się tu cytat z 1-go listu do Tymoteusza 3. 1-10. - „Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nie przebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? Diakonami tak samo winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nie nadużywający wina, niechciwi brudnego zysku, lecz utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu. I oni niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu.” 

Kadr z filmu Kler W. Smarzowskiego.
Jak rozumiemy, taka weryfikacja w katolicyzmie nie wchodzi w grę, ze względu na ludzki dogmat o celibacie, który rzekomo ma bardziej przybliżać człowieka do spraw bożych, natomiast jak przybliża, to nawet fundamentalista katolicki doskonale zdaje sobie z tego sprawę nie wybierając się na film KLER. 

Celibat księży został usankcjonowany prawnie dopiero w XI wieku w czasach Grzegorza XVII w ramach tak zwanej reformy gregoriańskiej. Zgodnie z nią małżeństwa zawierane przez księży były uznawane za nieważne. Innocenty III (1198-1216) uznał celibat za obowiązujące w kościele prawo. 

 Dagon starożytny kapłan ryba.
Mniej zaznaczonym problemem w filmie Kler, jest kolejno fałszywe pośrednictwo księży katolickich w rozmaitych okresach życia (motywy przejścia: narodziny, chrzest, małżeństwo, śmierć). Nie ma tu już biblijnego określenia, jakie przywłaszcza sobie katolicyzm z Biblii, do własnego przerobionego użytku typu biskup-celibatowiec, ale jest kolejne oszustwo dogmatyczne w formie ujmowania kapłaństwa, dlatego, że każdy bez wyjątku ksiądz katolicki podobnie jak w Starym Testamencie, określany jest przez lud katolicki kapłanem, który jest jak pośrednik: spowiadający, udzielający rozgrzeszenia, namaszczenia, chrztu, ślubu i generalnie funkcjonuje, jako sakralny feudalny autorytet, ponieważ sprawuje kolejną dogmatyczną posługę w bezkrwawej ofierze, gdzie Jezus rzekomo jest składany, jako eucharystia w nieskończoność na ołtarzu w świątyniach zbudowanych ludzka ręką za pieniądze ściągnięte ze społeczeństwa. Nie jest to jednak sprawowanie pamiątki ostatniej wieczerzy jak często prości katolicy w obronie instytucji tłumaczą lecz składanie tzw. Jezusa eucharystycznego na ołtarzach, o czym przecież świadczą jedne z ostatnich sentencji tzw. mszy do parafian: idźcie ofiara została spełniona!  

Dagon starożytny kapłan ryba pełniący religijny serwis przy ołtarzu .
Takie pośrednictwo w świetle Biblii jest w 100% fałszywe z kilku względów, po pierwsze jak czytamy w Nowym Testamencie Jezus złożył raz na zawsze jedną i doskonałą ofiarę, której jak logika mówi skoro jest doskonała nie trzeba powtarzać na ołtarzach w nieskończoność czerpiąc dla władzy i zysku z systemu starotestamentowego. - Potwierdza, to m.in cytat z Listu do Hebrajczyków /10. 12/. – „Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze”.  Jeśli zaś ktoś, to czyni i sprawuje taką niby kapłańska posługę w milionach mszy, to tym samym uznaje zwyczajnie że Chrystus podobnie jak woły czy owce ze Starego Testamentu był w gruncie rzeczy wybrakowany, dlatego ksiądz musi po nim wciąż poprawiać, aby lud był z nim w stałym kontakcie i mógł mieć nadzieję na przyszłe katolickie zbawienie.

 Wyświęcanie na katolickiego pośrednika kapłana eucharystycznego itd.
Następna manipulacja tkwi w katolickim określeniu pośrednictwa, gdzie Biblia jasno mówi, że jest tylko jeden pośrednik miedzy ludźmi, a Bogiem Jezus Chrystus.  – „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus.” /1 list Tymoteusza 2.5/. 

Kadr z filmu Kler W. Smarzowskiego z fałszywym pośrednikiem.
Logika każe to ująć tak, skoro jest jeden tylko, to każdy inny jest już oszustem, zatem logicznym jest, że mamy w kościele katolickim fałszywe pośrednictwo serwowane przez księży ludziom, nieuzasadnione biblijnie! Zresztą na filmie KLER dobrze widać jak ono wygląda podczas tzw. spowiedzi czy kazania z ambony itd.. Nasuwa się, też pytanie, kim więc może i jest kapłan, w świetle  chrześcijańskim - nowo testamentowym i czy musi on należeć do uprzywilejowanej kasty hierarchicznej. Oczywiście kastowość w Nowym Testamencie nie ma racji bytu, wszyscy są równi w Jezusie wobec Boga, nie ma Żyda, ani Greka, kobiety i mężczyzny, w prawdziwym  chrześcijaństwie jest powszechne kapłaństwo i polega ono na głoszeniu ewangelii tj. dobrej nowiny światu o zbawieniu z łaski za darmo przez każdego, kto wcześniej w to uwierzył i przyjął to do umysłu? To jest powinność chrześcijanina, a nie zasiadanie w ławce i bierne uczestnictwo w mszy do końca życia. Potwierdzeniem tego jest cytat:  – „ Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście ogłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości.” /1 list Piotra 2.9/. 

Kadr z filmu Kler W. Smarzowskiego.
Film Kler jest, więc od samego początku opowieścią o fałszywce, która jak otwierający ten obraz cytat z wilkami w owczych skórach wskazuje na podszywającą się pod chrześcijaństwo globalną instytucję z siedzibą w Watykanie  o  sporym wpływie na wszelkie dziedziny życia, trwającą przez wieki dla otrzymywania kontroli i profitu ze sprawowania władzy nad ludźmi. Biblia określa tego typu instytucje np. w Apokalipsie /3.9/ już, jako nie kościół, a synagogę szatana, lub wielką prostytutkę gdyż instytucja ta świadomie podszywa się pod chrześcijaństwo dla sprawowania władzy i profitu i urąga sobie z doskonałej ofiary Chrystusa składając wciąż zastępcze ofiary. Innych  odnośników do duchowej kontroli Rzymu nad światem w Apokalipsie jest cała miara.  

Film KLER już od samego początku jest ostrzeżeniem, dla tych którzy wezmą sobie do serca otwierający narracje cytat:  - „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.  A więc: poznacie ich po ich owocach (Mt 7,15–20; zob. też Łk 6,43–45)”. 

Po obejrzeniu filmu Kler przeciętny Polak powinien zastanowić się, co zrobić dalej, skoro już masowo jest mu wyrzucany przed oczy cały szereg zgniłych owoców rozmaitych robaczywek: oszustw, łajdactw, kłamstw i hipokryzji, ujętych przecież tylko w filmie, który trwa zaledwie 2h i 13 minut, a nie jak w rzeczywistości jest z rzymskim katolicyzmem, egzystującym przez długie i mroczne wieki, w których to wiekach szła walka na śmierć i życie o panowanie nad światem. Zauważmy, że w filmie Kler, do tej to, stolicy udaje się oskarżony o czyny pedofilskie na kwarantannę kościelną ksiądz Lisowski (synonim przebiegłości) po to, by z pewnością realizować swoje plany już w większym zakresie niż, było to możliwe w kraju nad Wisłą. 

Rzeczy duchowe, które występują w kulturze, a więc m.in treści przekazane w filmie Kler analizuje się duchową miarą, natomiast jedyną metodologią badania tego czy coś jest lub nie jest chrześcijaństwem jest niezmiennie zgodność z nauką Nowego Testamentu, w innym przypadku w tej dziedzinie mamy do czynienia z manipulacjami wszystko jedno czy świeckimi, sakralnymi czy naukowo-akademickimi.    

Sumując - Co dalej Polsko, skoro narasta oburzenie, a emocje wydają się sięgać zenitu? Wyparcie i powrót do przeszłości, ten sam fałsz i religijność obrzędowa od chrztu w okresie niemowlęctwa przez komunie, bierzmowania i śluby do ostatniego namaszczenia i trumny zakopanej w imieniu „świętego” stygmatu kulturowego, któremu na imię, jeśli Polak, to zarazem Rzymski Katolik? 

Zerwanie z nawykami i terrorem stygmatu kulturowego, nie jest rzeczą łatwą, gdyż wymaga personalnej decyzji, a w wypadku tzw. "chrześcijaństwa" w jakim znajduje się większa cześć Polaków personalnej reformacji, która polega na osobistym nawiązaniu relacji z Jezusem. - W podobny sposób, musiał się zachować 500 lat temu Marcin Luter, o którym to reformatorze film w Polsce nie został nawet dopuszczony do dystrybucji, ponieważ był dla systemu, w którym się znajdujemy niepoprawny ideologicznie, uderzał bowiem tak samo jak KLER w sedno problemu, w którym Polska tkwi od setek lat. Spora część widowni Kleru, to także ateiści, którzy powinni także zadać sobie pytanie, czy aby nie pouciekali w ateizm, na zasadzie buntu i błędnej interpretacji tego, co samo chce się nazywać chrześcijaństwem i kościołem, a jest jaskinią władzy, pychy i rozpusty.  


NA KONIEC zaproponuje Państwu cytat z Listu do zboru w Filadelfii jako totalna opozycja do cytatu otwierającego film KLER: „znam uczynki twoje; oto sprawiłem przed Tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć; bo choć niewielka masz moc, jednak zachowałeś moje Słowo i nie zaparłeś się mojego imienia. Oto sprawię, że ci z synagogi szatana, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, lecz kłamią, oto sprawię, że będą musieli przyjść i pokłonić się tobie do nóg, i poznają, że ja ciebie umiłowałem.” /Objawienie 3. 8-9/.

/Jan Wieczorek/ 
Foto z Internetu oraz JW.
PS. Nikt mi za artykuł nie płacił !

    

Ave Matrix - Zrównoważony Rozbój!

Gaja Matka Ziemia...          W celu ochrony MATKI ZIEMI, której święto uroczyście obchodzimy od 22.04.2010r . ludzkość powinna ...